W tym wpisie porozmawiamy sobie o dwóch pojęciach, z którymi mogłaś się spotkać w kontekście tworzenia rolek lub filmów na YT: a-roll i b-roll. Brzmią trochę jak żargon z planu filmowego, prawda? Spokojnie. Za tymi nazwami stoi bardzo prosty pomysł, który wykorzystasz od jutra, nagrywając zwykłym telefonem.
Bo jeśli nagrywanie rolki wygląda u Ciebie tak, że stawiasz telefon na stosie książek, mylisz się w połowie zdania, zaczynasz od nowa i po piątym podejściu odpuszczasz, to problem zwykle nie leży w Tobie. Leży w tym, że próbujesz zrobić wszystko w jednym nagraniu: mówić, pokazywać, dobrze wyglądać i jeszcze zmieścić się w czasie.
A-roll i b-roll dzielą tę pracę na dwa mniejsze kawałki. Wyjaśnię Ci po ludzku, co oznacza każde z tych pojęć, jak wyglądają w prawdziwej rolce i, co najważniejsze, jak mogą ułatwić Ci codzienne tworzenie rolek: mniej dubli, mniej stresu i materiał na kilka rolek z jednego nagrania. Wszystko połączysz potem w Canvie.
Co to jest a-roll?
A-roll to główna ścieżka Twojej rolki. To materiał, który niesie treść. Gdyby go wyciąć, odbiorczyni nie wiedziałaby, o czym jest film.
Dobrze to sobie wyobrazić jak kręgosłup rolki. To a-roll wyznacza, ile rolka trwa, w jakiej kolejności padają informacje i z jakim tempem. Wszystko inne (b-roll, napisy, muzyka, naklejki) dokładasz dopiero na niego. Dlatego w montażu a-roll zawsze leży na samym dole, na głównej ścieżce, a reszta warstw układa się nad nim.
Jest też druga ważna rzecz: to z a-rollu zwykle pochodzi dźwięk. Kiedy na ekranie pojawia się b-roll, odbiorczyni dalej słyszy Twój głos z a-rollu. Obraz się zmienia, opowieść leci dalej. Właśnie dlatego tak dużo zależy od tego, jak a-roll brzmi.
Cztery formy a-rollu w rolkach:
W rolkach biznesowych a-roll ma najczęściej jedną z tych form. Każda sprawdza się w innej sytuacji, więc warto znać wszystkie.

1. Ty mówiąca do kamery
Klasyczne „gadające głowy”: patrzysz w obiektyw i tłumaczysz, opowiadasz, dzielisz się radą.
Kiedy działa najlepiej: przy poradach, opiniach, historiach z pracy z klientkami i wszędzie tam, gdzie chcesz budować zaufanie. Odbiorczyni widzi Twoją twarz, słyszy Twój głos i czuje, że po drugiej stronie jest prawdziwa osoba, a nie anonimowe konto.
Na co uważać: to forma najbardziej wymagająca energetycznie. Potrzebujesz dobrego światła, chwili spokoju i odwagi. Jeśli masz gorszy dzień, wybierz inną formę zamiast nagrywać na siłę.
Mały trik: patrz w obiektyw, nie w swoje odbicie na ekranie. Wtedy odbiorczyni ma wrażenie, że mówisz bezpośrednio do niej.
2. Twój głos z offu
Nagrywasz sam dźwięk, na przykład w dyktafonie, a na ekranie widać coś innego.
Kiedy działa najlepiej: przy opowieściach („tak wygląda mój dzień”, „tak przygotowuję jadłospis dla klientki”), przy rolkach, w których obraz ma być spokojny i estetyczny, i wtedy, gdy nie chcesz pokazywać twarzy, ale chcesz zachować osobisty ton. Głos buduje relację prawie tak mocno jak twarz.
Na co uważać: w tej formie na ekranie przez cały czas leci b-roll, więc potrzebujesz go więcej niż przy mówieniu do kamery. Policz zdania i przy każdym zaplanuj jedno ujęcie.
Mały trik: nagrywaj głos w małym pomieszczeniu z miękkimi rzeczami (szafa z ubraniami, sypialnia z zasłonami). Jest tam mniej echa niż w pustym, dużym pokoju. Mów trochę wolniej niż zwykle i z uśmiechem, bo uśmiech naprawdę słychać.
3. Nagranie ekranu
Pokazujesz krok po kroku, jak coś zrobić w Canvie, w aplikacji, w arkuszu.
Kiedy działa najlepiej: przy tutorialach i trikach („jak w 3 kliknięciach usunąć tło”), czyli wtedy, gdy obraz sam jest treścią. Takie rolki ludzie chętnie zapisują, bo chcą do nich wrócić.
Na co uważać: nagranie ekranu komputera jest poziome, a rolka pionowa. Trzeba je powiększyć i przesuwać tak, żeby widać było to, co ważne. Często lepiej nagrać ekran telefonu albo od razu przybliżyć się do fragmentu, w który klikasz.
Mały trik: połącz nagranie ekranu z mówieniem do kamery. Twoja twarz w małym okienku w rogu albo na początku i końcu rolki dodaje ciepła suchej instrukcji.
4. Tekst na ekranie
W rolkach bez mówienia rolę a-rollu przejmują napisy: to one niosą przekaz, a obraz pod nimi jest tłem.
Kiedy działa najlepiej: przy krótkich listach („3 błędy w śniadaniu”), przy cytatach, przy rolkach z muzyką i w dni, kiedy nie masz warunków ani na nagrywanie twarzy, ani głosu. To najszybsza forma do zrobienia.
Na co uważać: tekst musi dać się przeczytać. Krótkie zdania, duża czcionka, mocny kontrast z tłem i wystarczająco dużo czasu na każdą planszę. Jeśli odbiorczyni nie zdąży przeczytać, przekaz znika.
Mały trik: przeczytaj tekst na głos w normalnym tempie i dopiero tyle czasu daj mu na ekranie. Pilnuj też, żeby napisy nie wchodziły w miejsca, które Instagram zasłania przyciskami i opisem.
Ten ostatni punkt to moje uproszczenie, nie podręcznikowa definicja. Ale bardzo pomaga w praktyce: w każdej rolce zadaj sobie pytanie, co tu niesie treść. To jest Twój a-roll.
Formy możesz łączyć
Nie musisz wybierać jednej formy na zawsze. Bardzo dobrze działają połączenia, na przykład:
- mówisz do kamery na początku i końcu, a w środku pokazujesz nagranie ekranu
- nagrywasz głos z offu, a najważniejsze słowa wyświetlasz dodatkowo jako napis
- zaczynasz od samego tekstu na ekranie (mocny hook), a potem pojawiasz się Ty
Zasada jest jedna: w każdym momencie rolki ma być jasne, co jest główną opowieścią, a co tylko ją ilustruje.
Jak wygląda dobry a-roll w rolce?
Nie musi być piękny. Musi być czytelny. Oto pięć cech, które naprawdę robią różnicę.
Jedna myśl na rolkę
Nie wykład o wszystkim. Jeśli masz do powiedzenia pięć rzeczy, zrób z nich pięć rolek. Jedna rolka to jedna rada, jeden błąd, jedna historia. Odbiorczyni łatwiej ją zapamiętać, a Ty masz materiał na cały tydzień.
Prosty układ: hook, wartość, wezwanie do działania
Dobry a-roll ma trzy części:
- hook, czyli pierwsze zdanie, które zatrzymuje (pytanie, problem, zaskoczenie)
- wartość, czyli to, co odbiorczyni dostaje (rada, krok, przykład)
- wezwanie do działania, czyli co ma zrobić dalej (zapisać, napisać słowo w komentarzu, zajrzeć do linku)
Zanim zaczniesz nagrywać, napisz te trzy części na kartce. To zajmie Ci 5 minut i oszczędzi pół godziny dubli.
Wyraźny dźwięk
Odbiorczyni wybaczy gorszy obraz, ale nie wybaczy szumu i echa. Zamknij okno, wyłącz pralkę i telewizor, trzymaj telefon blisko siebie. Jeśli masz słuchawki z mikrofonem albo prosty mikrofon do telefonu, użyj ich. Jeśli nie masz, wystarczy cichy pokój.
Krótkie zdania, które łatwo nagrać i pociąć
Nagrywaj zdanie po zdaniu. Przed każdym zrób krótką pauzę, po każdym też. Dzięki temu w montażu bez trudu wytniesz pomyłki, a miejsca cięcia przykryjesz b-rollem. Pomyliłaś się? Nie przerywaj nagrania, po prostu powtórz to samo zdanie. Zostawisz potem najlepszą wersję.
Naturalnie, nie idealnie
Nie musisz mówić jak prezenterka telewizyjna. Odbiorczynie obserwują Ciebie, nie lektorkę. Lekki uśmiech, Twoje słowa, Twoje tempo. Jeśli zdanie brzmi sztucznie, kiedy czytasz je na głos, zmień je tak, jak powiedziałabyś je koleżance przy kawie.
Najprościej: a-roll to Twoja opowieść. Im prościej ją opowiesz, tym łatwiej będzie Ci ją potem ozdobić b-rollem.
Co to jest b-roll?
B-roll to wszystkie ujęcia, które ilustrują Twoją opowieść. Pojawiają się na ekranie, kiedy dalej słychać Twój głos albo dalej widać napis. Obraz na chwilę przeskakuje z Twojej twarzy na coś innego, a potem wraca.
W polskiej telewizji takie ujęcia od lat nazywa się przebitkami. B-roll to po prostu angielska nazwa tego samego.
Jeśli a-roll to kręgosłup rolki, to b-roll jest wszystkim, co ten kręgosłup ubiera. W montażu leży na ścieżce nad a-rollem i na kilka sekund go przykrywa. Zwykle jest wyciszony: obraz pochodzi z b-rollu, a dźwięk dalej z a-rollu. Odbiorczyni słyszy Twoją opowieść bez przerwy, a widzi coraz to nowe obrazki.
Pięć zadań, które b-roll wykonuje w rolce
B-roll to nie ozdobnik „żeby było ładnie”. Każde dobre ujęcie ma w rolce konkretną robotę. Kiedy to zrozumiesz, łatwiej Ci będzie zdecydować, gdzie go wstawić.

1. Pokazuje to, o czym mówisz
Mówisz „dodaj do owsianki skyr”, a na ekranie widać, jak to robisz. Mózg dostaje tę samą informację dwa razy: uchem i okiem. Dzięki temu łatwiej ją zrozumieć i zapamiętać.
2. Dowodzi, że to działa
Mówisz „moje klientki dostają jadłospis w czytelnej formie”? Pokaż ten jadłospis. Mówisz „zrobiłam to w 15 minut”? Pokaż przyspieszone nagranie. Odbiorczynie bardziej wierzą temu, co widzą, niż temu, co słyszą. B-roll zamienia obietnicę w dowód.
3. Przykrywa cięcia i pomyłki
Kiedy wycinasz pomyłkę z a-rollu, Twoja twarz w miejscu cięcia robi lekki „skok”. Dwusekundowy b-roll położony dokładnie na tym miejscu sprawia, że cięcie znika. Nikt nie wie, że to zdanie nagrywałaś cztery razy.
4. Odświeża uwagę
Ten sam kadr przez 30 sekund szybko się nudzi. Zmiana obrazu co kilka sekund daje oku coś nowego i pomaga utrzymać uwagę do końca rolki. I to bez tańczenia, skakania i machania rękami.
5. Buduje klimat i rozpoznawalność
Twoje biurko, Twój kubek, Twoje kolory, Twoje dłonie. Kiedy b-roll powtarza się w kolejnych rolkach, odbiorczynie zaczynają rozpoznawać Twoje treści, zanim zobaczą nazwę profilu. Różowy kubek, żółte karteczki, zielona roślina w tle to małe rzeczy, które z czasem stają się częścią Twojej marki.
Pięć rodzajów b-rollu, które przydadzą się w rolkach
Kiedy wiesz, jakie są rodzaje b-rollu, dużo łatwiej wymyślić, co nagrać. Ja dzielę je tak:
1. Czynność
Robisz coś, o czym mówisz: piszesz w notesie, kroisz warzywa, pakujesz zamówienie, klikasz w Canvie.
Kiedy się przydaje: przy instrukcjach i radach, czyli wszędzie tam, gdzie mówisz „zrób to i to”. Mały trik: nagrywaj dłonie, nie całą siebie. Dłonie przy pracy wyglądają naturalnie i nie wymagają makijażu ani dobrego humoru.

2. Detal
Zbliżenie na jeden szczegół: długopis na kartce, kursor klikający przycisk, para nad kubkiem, etykieta produktu.
Kiedy się przydaje: gdy chcesz podkreślić jedno słowo albo jedną rzecz. Mały trik: podejdź telefonem naprawdę blisko i chwilę poczekaj, aż złapie ostrość. Na ekranie telefonu zbliżenia wyglądają dużo lepiej niż szerokie kadry, w których wszystko jest malutkie.
3. Miejsce
Twoje biurko, gabinet, kuchnia, widok z okna, wejście do budynku, w którym przyjmujesz klientki.
Kiedy się przydaje: na początku opowieści („w poniedziałek rano siadam do…”) i przy rolkach budujących relację. Daje odbiorczyni poczucie, że jest u Ciebie. Mały trik: nagraj miejsce z jednym ruchem, na przykład powoli przesuwając telefon od okna do biurka.
4. Efekt albo dowód
Gotowy projekt, jadłospis, opinia klientki (za jej zgodą), „przed i po”, paczka gotowa do wysyłki.
Kiedy się przydaje: przy końcówce rolki, tuż przed wezwaniem do działania. To najmocniejszy rodzaj b-rollu, bo pokazuje, że to, co mówisz, naprawdę działa. Mały trik: pokaż efekt w ruchu, na przykład przewijany na ekranie albo obracany w dłoniach, zamiast nieruchomego zdjęcia.
5. Przerywnik
Spokojne ujęcie bez akcji: okno, roślina, światło na ścianie, filiżanka na stole.
Kiedy się przydaje: kiedy na ekranie pojawia się dłuższy napis do przeczytania albo gdy chcesz dać chwilę oddechu po ważnym zdaniu. Mały trik: nagraj kilka takich ujęć o różnych porach dnia. Zawsze się przydadzą, a nagrywa się je w 30 sekund.
Jak wygląda dobry b-roll w rolce
Tak jak przy a-rollu: nie musi być filmowy. Musi być dobrze dobrany. Oto pięć cech, które robią różnicę.
Pasuje do tego, co mówisz
To najważniejsza zasada. B-roll ma pokazywać to, o czym jest dane zdanie, a nie cały temat ogólnie. Mówisz o fakturach? Pokaż fakturę albo arkusz, a nie zachód słońca. Kiedy obraz i słowa się rozjeżdżają, odbiorczyni się gubi.
Jest krótki
W rolkach zwykle dobrze sprawdzają się wstawki od 2 do 4 sekund. Dłuższy b-roll sprawia, że odbiorczyni traci kontakt z Tobą. Nagrywaj jednak każde ujęcie dłużej, około 8 sekund, bo początek i koniec nagrania często są poruszone, a Ty potrzebujesz zapasu, żeby wybrać najlepszy fragment.
Coś się w nim rusza
Nieruchomy kadr nieruchomego kubka to raczej zdjęcie niż film. Niech rusza się albo to, co nagrywasz (dłonie, nalewana kawa, przewracana kartka), albo bardzo powoli telefon. Jedno albo drugie, bo oba ruchy naraz często wyglądają chaotycznie.
Jest spójny z resztą rolki
Nagrywaj w pionie, w podobnym świetle co a-roll i najlepiej w jednej sesji. Jeśli jedno ujęcie jest ciepłe i jasne, a kolejne zimne i ciemne, rolka wygląda jak sklejka z przypadkowych dni. Pomaga też pilnowanie kolorów w kadrze, najlepiej tych z Twojej identyfikacji wizualnej.
Jest Twój
Gotowe filmy ze stocku (na przykład z biblioteki Canvy) przydadzą się jako uzupełnienie, ale nie jako baza. Własny b-roll, z Twoimi dłońmi, biurkiem i kubkiem, buduje zaufanie. Uśmiechniętą modelkę przy laptopie odbiorczyni widziała już sto razy i od razu rozpozna, że to „z internetu”.
Najprościej: b-roll to Twoje ilustracje. Im lepiej pasują do opowieści, tym mniej ich potrzebujesz.
A-roll i b-roll razem: jak to wygląda w jednej rolce
Osobno a-roll i b-roll to tylko nagrania. Rolka powstaje dopiero wtedy, gdy je połączysz. Dobra wiadomość jest taka, że to połączenie rządzi się kilkoma prostymi zasadami, które możesz powtarzać w każdej rolce.
Prosty test: co jest czym?
Zanim zaczniesz montować, przejrzyj swoje nagrania i przy każdym zadaj sobie jedno pytanie: co się stanie, jeśli je wytnę?
- Jeśli bez niego nie wiadomo, o co chodzi, to a-roll. Ten materiał zostaje na głównej ścieżce.
- Jeśli przekaz zostaje, ale rolka robi się płaska i monotonna, to b-roll. Ten materiał trafia na ścieżkę nad a-rollem.
To nie jest podział na lepsze i gorsze ujęcia. One po prostu pracują razem, jak tekst i obrazki w dobrej książce dla dzieci: tekst opowiada historię, obrazki sprawiają, że chce się przewracać strony.
Przykład: rolka dietetyczki rozpisana sekunda po sekundzie
Teoria teorią, zobacz to na przykładzie. Oto 25-sekundowa rolka dietetyczki, rozpisana na to, co słychać i co widać.
- Sekundy od 0 do 3. Słychać: „Jesz owsiankę i o 11 jesteś głodna jak wilk?”. Widać: Ty, prosto do kamery. To a-roll.
- Sekundy od 3 do 6. Słychać: „Najczęściej brakuje w niej białka”. Widać: zbliżenie na miskę samej owsianki z owocami. To b-roll typu detal.
- Sekundy od 6 do 12. Słychać: „Dodaj skyr, jajko obok albo łyżkę masła orzechowego”. Widać: Twoje dłonie dokładają skyr do miski. To b-roll typu czynność.
- Sekundy od 12 do 18. Słychać: „Taki posiłek trzyma dużo dłużej”. Widać: gotowa miska z góry, ładnie podana. To b-roll typu efekt.
- Sekundy od 18 do 25. Słychać: „Zapisz, a w komentarzu napisz ŚNIADANIE, to podeślę Ci trzy przepisy”. Widać: znów Ty, uśmiechnięta. To a-roll.
Zobacz, co tu się stało. Twarz jest na początku (żeby zbudować kontakt) i na końcu (żeby poprosić o działanie). Środek pokazuje to, o czym mówisz. Dźwięk przez cały czas płynie z a-rollu, więc odbiorczyni słyszy jedną, spójną wypowiedź, chociaż obraz zmienia się pięć razy. Mówić musisz tylko 5 krótkich zdań, a b-roll nagrałaś przy zwykłym robieniu śniadania.
Drugi przykład: rolka bez twarzy
Ta sama zasada działa, kiedy w ogóle nie pokazujesz się w kadrze. Weźmy rolkę wirtualnej asystentki o porządkowaniu skrzynki mailowej. A-rollem jest tutaj głos z offu, a cały obraz to b-roll.
- Na początku. Słychać: „Masz 3 tysiące nieprzeczytanych maili? Ja też miałam”. Widać: zbliżenie na licznik nieprzeczytanych wiadomości w telefonie.
- W środku. Słychać: „Zrób trzy foldery: do zrobienia, czekam, archiwum”. Widać: przyspieszone nagranie ekranu, na którym tworzysz foldery.
- Dalej. Słychać: „Raz dziennie, 10 minut, przy kawie”. Widać: kubek kawy obok laptopa.
- Na końcu. Słychać: „Napisz SKRZYNKA, wyślę Ci moją listę reguł”. Widać: pusta skrzynka i napis z hasłem na ekranie.
Twarzy nie ma ani razu, a rolka i tak ma kogoś, kto prowadzi odbiorczynię za rękę. To Twój głos.
Pięć zasad łączenia a-rollu i b-rollu
Nie musisz uczyć się montażu jak montażystka filmowa. Wystarczy, że zapamiętasz te zasady.
1. Zasada kanapki: twarz, b-roll, twarz
Jeśli w rolce mówisz do kamery, zacznij od siebie i skończ na sobie. Na początku Twoja twarz buduje kontakt i zatrzymuje kciuk. Na końcu wzmacnia prośbę o działanie, bo łatwiej odpowiedzieć człowiekowi niż obrazkowi. B-roll najlepiej pracuje w środku, tam, gdzie podajesz konkrety.
2. B-roll wchodzi na słowo, które pokazuje
Nie wstawiaj b-rollu losowo, „żeby coś się działo”. Przeczytaj swój tekst i zaznacz słowa, które da się pokazać: skyr, kalendarz, foldery, jadłospis. B-roll wchodzi dokładnie wtedy, gdy wypowiadasz takie słowo. Wtedy obraz i dźwięk mówią to samo, a odbiorczyni od razu rozumie, co widzi.

3. Dźwięk się nie urywa
Kiedy pojawia się b-roll, Twój głos leci dalej, bez przerwy i bez zmiany głośności. To właśnie ciągły dźwięk sprawia, że rolka sklejona z kilku nagrań brzmi jak jedna wypowiedź. Dlatego dźwięk z b-rollu wyciszasz albo zostawiasz bardzo cicho, w tle (na przykład skwierczenie patelni, jeśli coś dodaje).
4. B-roll przykrywa cięcia
Każde miejsce, w którym wycięłaś pomyłkę albo zbyt długą pauzę, to idealne miejsce na b-roll. Zacznij wstawkę chwilę przed cięciem i skończ chwilę po nim. Odbiorczyni zobaczy płynną wypowiedź, a nie Twoją twarz, która nagle „przeskakuje”.
5. Zachowaj równowagę
Nie ma jednej proporcji, która pasuje do każdej rolki. Przy instrukcjach i poradach b-rollu może być więcej, bo pokazujesz konkretne kroki. Przy historiach osobistych i emocjonalnych zostaw więcej twarzy, bo tam liczy się bliskość. Zasada praktyczna: jeśli masz wrażenie, że odbiorczyni dawno Cię nie widziała, wróć do kamery.
Jak a-roll i b-roll pomagają w codziennym tworzeniu rolek
To najważniejsza część tego wpisu. Bo a-roll i b-roll to nie tylko sposób na ładniejszą rolkę. To przede wszystkim sposób na łatwiejsze tworzenie rolek dzień po dniu.
1. Dzielisz jedno duże zadanie na dwa małe
„Nagraj rolkę” brzmi jak coś, na co trzeba mieć wolny wieczór, zrobioną fryzurę i dobry humor. A teraz rozbij to na dwa zadania:
- „nagraj 5 zdań do kamery” (10 minut, kiedy masz energię i dobre światło)
- „nagraj 6 krótkich ujęć tego, co i tak robisz” (przy okazji, w ciągu dnia)
Każde z nich zmieści się w przerwie między konsultacjami. To nie talent, to system.
2. Nie musisz nagrywać idealnie za pierwszym razem
Pomyliłaś się w połowie zdania? Powtarzasz zdanie, a w montażu wycinasz błąd. Po takim cięciu twarz robi lekki „skok”, ale wystarczy przykryć to miejsce dwusekundowym b-rollem i nikt niczego nie zauważy. Telewizja robi tak przy wywiadach od dziesięcioleci.
W praktyce oznacza to koniec z nagrywaniem tej samej rolki po 12 razy. Nagrywasz zdanie po zdaniu, bez stresu. Zrobione ponad idealne.
3. Masz rolkę nawet w dzień „bez twarzy”
Każda z nas ma dni, kiedy nie chce się pokazywać: zmęczenie, katar, po prostu gorszy nastrój. Jeśli masz zapas b-rollu, robisz rolkę z samych ujęć i napisu na ekranie albo z głosem nagranym z offu. Publikujesz dalej, rytm się nie urywa.
4. Jeden b-roll pracuje w wielu rolkach
Ujęcie nalewania kawy i otwierania laptopa pasuje do rolki o planowaniu tygodnia, o pracy z klientkami, o Twoim poranku i o tym, jak zaczynasz dzień. Ujęcie krojenia warzyw pasuje do dziesięciu rolek o żywieniu.
Kiedy raz zbudujesz bank ujęć, każda kolejna rolka zaczyna się od pytania „co już mam?”, a nie „co muszę nagrać?”. To ogromna różnica w czasie i w głowie. O tym, jak taki bank zbudować i uporządkować, piszę szerzej we wpisie [link do wpisu: Bank ujęć: nagraj raz, miej materiał na cały miesiąc rolek].
5. Jedna sesja a-rollu daje kilka rolek
Skoro b-roll nagrywasz osobno, sesja a-rollu robi się krótka i prosta. Możesz więc za jednym razem, w tym samym świetle i tym samym ubraniu, nagrać zdania do trzech albo czterech rolek. Potem w ciągu tygodnia tylko dokładasz do nich b-roll i napisy.
6. Łatwiej wymyślić, co pokazać
Wiele kobiet mówi mi: „Wiem, co powiedzieć, ale nie wiem, co pokazać”. Podział na a-roll i b-roll rozwiązuje ten problem. Piszesz scenariusz, a przy każdym zdaniu dopisujesz jedną rzecz: co widać, kiedy to mówię?
- Mówię: „Planuję posty na cały tydzień w niedzielę”. Pokazuję: kalendarz i długopis.
- Mówię: „Zajmuje mi to 15 minut”. Pokazuję: przyspieszone nagranie ekranu z Canvy.
- Mówię: „Dzięki temu w tygodniu mam spokój”. Pokazuję: zamykam laptopa, biorę kubek.
Tak powstaje Twoja lista ujęć do nagrania. Bez zgadywania.
7. Montaż zamienia się w powtarzalny przepis
Kiedy każda rolka ma ten sam układ (twarz na początku, b-roll w środku, twarz na końcu, napisy na górze), możesz zrobić w Canvie jeden szablon i za każdym razem tylko podmieniać nagrania. Układ się nie zmienia, zmienia się treść. Montaż przestaje być wymyślaniem od zera.
Czytaj więcej: Recykling treści
Chcesz przejść przez to razem ze mną?
W październiku w klubie Canvastyczna Marka cały miesiąc kręci się wokół rolek, pod hasłem „Zasięgi bez tańczenia”. Pokazuję krok po kroku, jak budować bank ujęć, jak łączyć a-roll i b-roll w Canvie, jak robić napisy i hooki, które zatrzymują kciuk, i jak zamienić to w rytm publikacji, który mieści się w Twoim tygodniu. Ekran obok ekranu, po ludzku, bez żargonu.
Klub kosztuje 99 zł miesięcznie i możesz z niego wyjść w każdej chwili. Wszystko z tego wpisu zrobisz też sama. A jeśli chcesz skrócić drogę i mieć obok siebie dziewczyny, które odpowiadają na pytania w kilka minut: